UDOSTĘPNIJ:  

Czy istnieje nadzieja na trwałe małżeństwo?

Następujące rady dotyczące związku pomogą ci zminimalizować ryzyko wystąpienia problemów małżeńskich i stania się kolejną figurą w statystyce rozwodowej.

Autor - Dennis Rainey

Pewna kobieta podzieliła się raz ze mną swoimi poglądami na małżeństwo:

„To jak przeszukiwanie pustyni przez lornetkę. Gdziekolwiek nie spojrzę, widzę porozrzucane ciała będące w różnych stadiach śmierci i umierania - rozwód, izolacja, chylące się ku upadkowi, agresywne związki we wszelkich stadiach zniszczenia. Po obejrzeniu tego wszystkiego, zadaję sobie pytanie - dlaczego miałabym chcieć rozpocząć tę podróż?”

Wielu studentów zadaje dziś sobie to samo pytanie. Chociaż głęboko pragną poczucia bezpieczeństwa i radości, płynących z bycia w związku na całe życie, boją się małżeństwa. Pewna panna młoda powiedziała w artykule dla „Newsweek’a”: „Obserwowałam jak rozpadało się małżeństwo moich rodziców i nie wiem, czy ja będę potrafiła utrzymać swoje.”1

Rezultaty wysokiej statystyki rozwodowej

Żadne pokolenie osiągające wiek pozwalający na zawarcie małżeństwa nie niosło ze sobą większego bagażu doświadczeń związanych z rozpadem rodziny. W Stanach Zjednoczonych więcej niż milion dzieci doświadcza rozpadu swoich rodzin.2 Duża liczba studentów pamięta takie wydarzenia:

Mary: Pewnego popołudnia wróciła ze szkoły i zobaczyła jak jej ojciec wychodzi z domu z walizką w ręku. Opuszczał ich. ”Będę cię widywał, skarbie”, powiedział, pocałował Mary w głowę i odszedł. Od tamtej pory go nie widziała.

Robert: Jego rodzice rozwiedli się, kiedy miał pięć lat. Mieszkał ze swoją matką, która wyszła za mąż jeszcze trzy razy i o wiele za dużo pije. Jego pierwszy ojczym pobił go, gdy pewnego razu Robert rozlał w samochodzie Colę.

Carrie: Jej rodzice wciąż są małżeństwem, ale bardzo skoncentrowanym na swych lukratywnych karierach. Oboje rzadko przychodzili na jej koncerty, gdy była w szkole średniej, a teraz, kiedy wyjechała do college’u rzadko rozmawia z którymkolwiek z nich. Kiedy rodzina już się ze sobą komunikuje, to za pomocą maili lub wiadomości nagrywanych na automatycznych sekretarkach.

Philip: Gdy Philip chodził jeszcze do gimnazjum, pewnej nocy obudziły go odgłosy kłótni jego rodziców. Usłyszał łoskot i krzyk. Philips znalazł swoją matkę w kuchni, krwawiącą od zadanej nożem rany. Wezwał policję, która aresztowała jego ojca. Philip, jego mama i dwie młodsze siostry zamieszkali w schronisku. Nie wie, gdzie żyje jego tata.

Prawdopodobnie znasz ludzi takich jak Mary, Robert, Carrie i Philip. Twoje własne przeżycia mogą być podobne do ich, a nawet gorsze. Może w twoim domu wrzało od konfliktów, niezgody i niepokojów. W rezultacie nauczyłeś się wiele na temat małżeństwa - nie chcesz skończyć w związku wypełnionym bólem i rozczarowaniem i wywoływać emocjonalnego trzęsienia ziemi u swoich dzieci. Podoba ci się myśl o dzieleniu życia z kimś, kto cię kocha, ale jeśli masz być szczery, to wizja małżeństwa wydaje ci się dosyć przerażająca. Może zadajesz sobie pytanie: „Czy kiedykolwiek będę w stanie wyjść poza krzywdę wyrządzoną mi przez moją rodzinę? Czy będę w stanie doświadczyć szczęśliwego i zdrowego życia małżeńskiego i rodzinnego?”

Odpowiedzią jest jednoznaczne ‘tak’.

Od 1976 pracuję z organizacją, która pomaga rodzinom i od tamtej pory widziałam jak wiele małżeństw odniosło sukces, pomimo, że niektóre wyglądały na przypadki beznadziejne. Bóg ma sposób, by złamani ludzie mogli doświadczyć pełnowartościowego związku. Więcej o tym później.

Małżeństwo - warte problemów

Dlaczego pomimo wszystkich problemów i bólu, ludzie nadal chcą się pobierać? Chociaż małżeństwo otrzymuje w dzisiejszych czasach tyle złej prasy, pobieranie się jest nadal bardzo popularną praktyką. Ostatnie badanie przeprowadzone prze Louis’a Harris’a pokazuje, że 96% studentów college’u chce się pobrać lub już to zrobiło. 97% zgadza się ze stwierdzeniem : „Posiadanie bliskich więzi rodzinnych jest kluczem do szczęścia.”3

A zatem pomimo tego, że jeden na czterech dorosłych Amerykanów w wieku 18 lat lub starszy jest rozwiedziony,4 szansa posiadania dobrego, trwałego małżeństwa sprawia, że prawie wszyscy chcą spróbować. Tylko dlaczego jest ono takie pociągające?

Prawda jest taka, że nikt nie chce być sam. Mimo, że wyolbrzymiamy naszą potrzebę robienia rzeczy „po swojemu” i upieramy się przy posiadaniu naszych indywidualnych praw, wszyscy tęsknimy za poczuciem bezpieczeństwa i ciepłem zażyłego związku z kimś, kto szaleje na naszym punkcie. Możemy mówić, że „chcemy być sami” i pragniemy „przestrzeni”, ale silniejszym pragnieniem jest to, by dzielić tą przestrzeń z osobą, która nas kocha.

I pomimo, że pociąg seksualny stanowi ważną część naszego pragnienia bliskości, to tęsknota, by głęboko połączyć się z drugą osobą nie sprowadza się tylko do seksu. To gorące pragnienie, by być przez kogoś poznanym i docenionym, pokazuje jak zostaliśmy na początku „zaprojektowani”.

Statystyka rozwodowa - przyczyny

Dlaczego więc tak wielu ludzi, którzy chcą i potrzebują bliskości z drugą osobą, kończy jako rozwiedzieni, często wypełnieni złością i rozczarowaniem? Wiele osób wchodząc w związek małżeński usiłuje osiągnąć silną, trwałą więź opartą przede wszystkim na emocjach. W większości związków miłość i akceptacja trwają dopóki, dopóty druga osoba spotyka się z pewnym poziomem oczekiwań. Jeśli w sferze uczuciowej obecne jest ciepło, mąż i żona mogą cieszyć się swoim towarzystwem, przymykać oczy na kłopotliwe lub irytujące cechy charakteru partnera, adekwatnie się porozumiewać i nadal okazywać sobie czułość.

Lecz gdy uczucia stygną, jedno z nich lub obydwoje stwierdzają, że nie mają siły ani zdolności, by kochać w oczywisty sposób niedoskonałą osobę. Od tego momentu wzajemne potrzeby nie są zaspokajane, co powoduje ból, przyczynia się do defensywnych zachowań, ogranicza pozytywną komunikację, potęguje niezrozumienie, co z kolei wywołuje konflikty podsycając złość i rozgoryczenie. Jeśli przebaczenie i pojednanie nie złamią tego niekontrolowanego spadku uczuć, zdolność do wzajemnej miłości zostaje sparaliżowana.

Można uniknąć tego schematu w niemal wszystkich związkach, tak długo, jak długo trudne kwestie, które prowadzą do egoizmu nie istnieją lub są ukrywane. Lecz prędzej, czy później następuje zderzenie z rzeczywistością. Pomimo najlepszych intencji, para uświadamia sobie, że dwoje niezależnych ludzi nie może wciąż w tym samym czasie zaspokajać wszystkich swoich potrzeb.

Rada dotycząca związku - jak uniknąć problemów małżeńskich

Aby związek był udany, potrzebna jest praca zespołowa i obydwie osoby muszą umieć ponosić wiele osobistych wyrzeczeń. Poświęcenie musi zastąpić egoizm. Czasem jedna strona w małżeństwie radzi sobie z tym całkiem dobrze, ale w końcu cierpliwość się wyczerpuje. Poświęcenie nie jest naturalną rzeczą, jest nią egoizm. Dlaczego tak jest?

Gdybyśmy żyli w świecie, w którym wszyscy ludzie są doskonali, wtedy ich małżeństwa tętniłyby całkowitą harmonią, tak jak pierwotnie chciał tego Bóg. Ale nie żyjemy w idealnym świecie. Mówiąc całkiem uczciwie, każdy z nas ma skłonność do samolubstwa i „grzechu”. Czym jest grzech? Objawia się tym, że często decydujemy się by postępować źle, a nie dobrze.. Możemy być wtedy samolubni, złośliwi, przykrzy, zjadliwi, niechętni, by przebaczać, itd. Nic dziwnego, że mężowie i żony muszą tak usilnie starać się i pracować nad tym, by żyć ze sobą w zgodzie.

Nastawienie typu „chcę, żeby moje potrzeby były zaspokajane” niszczy niezbędnego ducha współpracy. Rozpoczyna się negatywny cykl i trwa dopóki bliskość nie zostaje zatracona i małżeństwo zaczyna się rozpadać.

Spójrzmy prawdzie w oczy, wszyscy potrzebujemy pomocy - jakiejś wewnętrznej siły, która umożliwi nam kochanie tej drugiej osoby w sposób, który jest konieczny, jeśli małżeństwo ma mieć jakąś szansę.

Nasze samolubne, grzeszne zachowanie nie tylko oddziela nas od siebie jako żonę i męża, ale prowadzi również do rozłąki z Bogiem - będącym naszym największym źródłem pomocy. Jako Pomysłodawca i Projektant małżeństwa, wie jak działają związki. Chce, byśmy najpierw weszli w związek z Nim, a potem zwrócili się do Niego po kierownictwo / prowadzenie.

Bóg pomaga nam nie tylko z problemami i wyzwaniami, które codziennie napotykamy, lecz również oferuje wyleczenie ran i urazów, które nagromadziliśmy z przeszłości. Daje, na przykład, całkowite przebaczenie i oczyszczenie ze złych wyborów, których mogliśmy dokonać w nastoletnim wieku w relacjach z płcią przeciwną. Bóg nas kocha i chce, byśmy cieszyli się korzyściami płynącymi z bycia Jego dziećmi, co uwzględnia Jego pomoc w małżeństwie każdego z nas.

Chciałbym to zilustrować dwoma scenariuszami biorącymi pod uwagę typową żonę i męża. W pierwszym przykładzie, nasza para (nazwę ich Jon i Lisa) nie doznają żadnego aktywnego zaangażowania Boga w ich życie. W scenariuszu B, Jon i Lisa posiadają coś więcej niż tylko ich wspólny związek, pozostają również w relacji z Jezusem Chrystusem.

Możliwe problemy małżeńskie - Scenariusz A:

Jest sobotni poranek i Jon chce iść pograć w golfa ze swoimi kumplami. Wygrzebuje się z łóżka i mówi Lisie, że nie wróci przed godz. 16:00. Lisa zaczyna marudzić: „Obiecałeś, że pójdziemy dziś na piknik!” „Nigdy czegoś takiego nie powiedziałem”, mówi Jon i słychać ostry ton w jego głosie. „Tak, czy inaczej, nie grałem w golfa od dwóch tygodni. Dzień jest piękny, wybywam.” John wychodząc trzaska drzwiami.

Lisa czuje się zlekceważona i po uronieniu paru łez przechodzi ciężkim ze złości krokiem przez mieszkanie i ciska przez pokój poduszki na kanapę.

„Już ja ci pokażę, ty głupku!” - krzyczy. Dzwoni do swojej przyjaciółki i umawia się z nią na obiad i na zakupy. W centrum handlowym Lisa kupuje sobie ubrania warte $300 - potrzebowała nowego kostiumu, ale kupiła jeszcze parę „dodatkowych” rzeczy, bo wie, że to sprawi, że Jon się wścieknie. Ich karta kredytowa jest teraz prawie zupełnie wyczerpana.

W międzyczasie Jon kończy swoją rozgrywkę golfową. Wpada ze swoimi kumplami na drinka do baru w klubie golfowym. Jeden drink szybko prowadzi do drugiego. Jon zauważa jak atrakcyjna jest kelnerka. Kiedy dziewczyna podaje mu trzeciego drinka, szepcze jej do ucha pochlebną uwagę. Młoda kobieta udaje obrażoną, ale jej uśmiech wskazuje, że Jon zdobył u niej parę punktów. Kiedy kelnerka wraca następnym razem, zauważa jej numer telefonu na serwetce umieszczonej pod jego drinkiem. Jon wsuwa ją do kieszeni.

Wraca do domu o 17:00, kołysząc się lekko. Lisa ogląda telewizję. Jon zauważa stertę pakunków na kanapie. Wyłącza ze złością głośno grający telewizor i wskazuje na torby. Lisa klnie na niego i wychodzi do sypialni, zatrzaskując za sobą drzwi. Kłócą się długo w noc. Jon kończy idąc spać w pokoju gościnnym.

Możliwe problemy małżeńskie - Scenariusz B:

Jest sobotni ranek i Jon chce iść pograć w golfa ze swoimi kumplami. Wygrzebuje się z łóżka i mówi Lisie, że nie wróci przed godz. 16:00. Lisa okazuje zaskoczenie i mówi: „Myślałam, że dzisiaj idziemy na piknik!”

„Och, a czy nie możemy pójść jutro?” mówi Jon i słychać ostry ton w jego głosie.

„Tak, czy inaczej, nie grałem w golfa od dwóch tygodni. Dzień jest piękny, wybywam.” - Jon głośno zamyka za sobą drzwi. Lisa czuje się zlekceważona i po uronieniu paru łez przechodzi ciężkim ze złości krokiem przez mieszkanie i ciska przez pokój poduszki na kanapę.

„Ty głupku!” krzyczy, żałując, że nie może powiedzieć Jonowi prosto w twarz jak bardzo jest zła. Lisa postanawia pójść na spacer i przechodząc przez park czuje jak jej złość i poczucie krzywdy ustępują. Wracając do domu jest w stanie się pomodlić: „Jezu, jestem naprawdę wściekła na Jona i uważam, że postąpił samolubnie. Proszę, pomóż mi, bym ja również nie była egoistyczna i nie pozwól, by mój gniew wymknął mi się spod kontroli”. Lisa postanawia zadzwonić do przyjaciółki i umówić się na wczesny obiad i zakupy. Będąc w centrum handlowym, Lisa kupuje nowy kostium.

W międzyczasie, Jon kończy pierwsze dziewięć rund swojej golfowej rozgrywki. On i jego kumple wpadają na kanapki i coś do picia do golfowego baru z przekąskami. Jon zauważa jak ładna jest kelnerka za ladą, ale posyła jej tylko przyjazny uśmiech i dołącza do przyjaciół. Wcześniej tego ranka Jon pomyślał, że Lisa była dosyć marudna i zaborcza w stosunku do niego - chcąc niesprawiedliwie powstrzymać go od miłego spędzenia czasu z jego kumplami. Ale teraz Jon czuje się winny za to, w jaki sposób ją potraktował. Nie bawi się dobrze.

„Hej, chłopaki, na dziś kończę. Wracam do domu.” - oznajmia Jon. „Muszę spędzić trochę czasu z Lisą.” Dwaj z jego przyjaciół żartują sobie z niego, ale Jon obstaje przy swojej decyzji.

Kiedy Lisa wraca o 13:00 do domu jest zaskoczona znajdując Jona siedzącego przy kuchennym stole. Zauważa, że wyjęty koszyk piknikowy jest do połowy wypełniony jedzeniem i napojami.

„Dlaczego wróciłeś do domu tak wcześnie?” pyta, w jej głosie wciąż da się usłyszeć urazę.

„Przepraszam za to, jak się rano zachowałem.” mówi Jon. „Chciałem pograć w golfa i nie przejąłem się twoimi potrzebami. Przypuszczam, że zachowałem się samolubnie. Wybaczysz mi?”

Lisa przygryza wargę. Nadal czuje się zraniona, ale wygląda na to, że Jonowi jest naprawdę przykro. I to dosyć niesamowite, że porzucił wcześnie swoja golfową rozgrywkę.

„Tak, wybaczam ci.” - mówi cicho Lisa. Gdy się przytulają, Jon pyta: „Czy, w pewnym sensie, nie moglibyśmy zacząć tego dnia od nowa? Wróciłem wcześniej do domu, myśląc, że nadal moglibyśmy zdążyć wybrać się na ten piknik. Czy chcesz iść?”

Lisa opiera się pokusie, by się dąsać i sprawić, by Jon „zapłacił”. Zamiast tego uśmiecha się i kiwa głową.

Dzień przybiera całkiem nowy obrót dla Jona i Lisy. Oboje zostali uwolnieni od złości. Ich relacja wydaje się tak świeża, jak ziemia po wiosennym deszczu. W życiu obojga zadziałał Jezus, najpierw pokazując im jak żyć, później dając im silę, by zaprzeć się samych siebie i wybaczyć - dwa czyny kluczowe dla miłości, lecz bardzo trudne do konsekwentnego i wiarygodnego wykonania bez niczyjej pomocy.

Oczywiście, te dwa scenariusze, oferują tylko powierzchowne spojrzenie na skomplikowaną międzyludzką sytuację, ale ilustrują dlaczego zaangażowanie Boga w życie żony i męża i w ich małżeństwo robi tak wielką różnicę. Wiara chrześcijańska nie jest po prostu zbiorem reguł i zasad - to żywe, trwające z minuty na minutę obcowanie z Bogiem, przez które otrzymujemy przewodnictwo i siłę by przeżywać życie w sposób, w który zostało zaprojektowane.

Aby uniknąć stania się figurą w statystyce rozwodowej - słuchaj Słowa Bożego

Bóg mówi jasno w Biblii o destrukcji, której dokonuje rozwód, o potrzebie pokornego stawiania potrzeb drugiej osoby nad własnymi, o potrzebie wzajemnej prawdomówności, unikaniu seksualnej niemoralności i wielu innych rzeczy. Ale nawet wiedząc, co mamy robić, niekoniecznie możemy chcieć to wykonać. Kierowanie się radami Boga nie jest często tym, co sami mamy ochotę zrobić (np. powiedzenie swojemu małżonkowi/swojej małżonce prawdy, w sytuacji, kiedy to kłamstwo okazałoby się o wiele bardziej użyteczne). Lecz pary wielokrotnie przekonują się jak mądry jest Bóg i jak dobrze jest mu zaufać i postępować zgodnie z Jego planem dotyczącym budowania związku .

Dla przykładu, Bóg nadal mówi, że to małżeństwo powinno poprzedzać bliskość seksualną. Mimo to, w naszej kulturze 64% studentów college’u zgodziło się w ankiecie ze stwierdzeniem, że „życie ze sobą przed ślubem w charakterze pary jest dobrym pomysłem.5 Wielu z tych studentów widziało jak rozpadają się małżeństwa ich rodziców i wnioskuje, że „wypróbowanie się” w związku wydaje się być dobrym pomysłem.

Dlaczego więc Bóg postawił małżeństwo przed seksualnym zaangażowaniem? Ponieważ chce byśmy doświadczyli trwałej, zaspokajającej bliskości. Jak dwoje ludzi może czuć się na tyle bezpiecznie, by stać się całkowicie bezbronnymi - wymóg konieczny dla głębokiej bliskości - w sytuacji, gdy któreś z nich może w każdej chwili wycofać się z tego związku?

Badanie pokazują, że liczba rozwodów jest wyższa wśród osób, które żyły ze sobą przed ślubem.6 Bóg jest nieomylny w swej mądrości, zawsze ma rację. Jego wskazówki zawsze mają swoje źródło w Jego troskliwej i opiekuńczej miłości do nas. On nie chce jednak być jedynie doradcą od spraw małżeńskich, udzielającym nam rad w naszym życiu. Chce, byśmy Go poznawali, byli z nim w związku i byśmy mu ufali.

Mówi, że aby wiernie kogoś kochać, musimy najpierw doświadczyć Jego bezwarunkowej i wiernej miłości do nas.

Powodowany miłością do nas, Bóg uczynił dla nas coś nadzwyczajnego.

Mówiliśmy o tym, jak egoizm oddziela nas od siebie, a w szczególności od Boga, który jest święty i doskonały. Biblia mówi: „wasze winy wykopały przepaść między wami a waszym Bogiem”.7 Żadna ilość dobrych uczynków, ani żaden wysiłek z naszej strony nie może wymazać naszego grzechu w oczach Boga. Gorzej, karą za grzech jest...śmierć. Oznacza to wieczną rozłąkę z Bogiem, nawet po naszym ziemskim życiu. I nie możemy zrobić nic, żeby to naprawić. Nie spełniamy Jego wymagających doskonałości norm. Jednak Bożej sprawiedliwości towarzyszy ogromna miłość do nas - udowodniona przez rozwiązanie, które wybrał.

Jezus Chrystus, który jest Bogiem w ludzkiej postaci przyszedł, by zapłacić karę śmierci za nasze grzechy. Jezus przyszedł także, by nauczać nas o Bożych ścieżkach i by dać nam wartościowe życie. Lecz przede wszystkim powiedział, że celem, dla którego przyszedł jako człowiek, było umrzeć zamiast nas. W pełni zapłacił za wszystkie nasze grzechy - moje, twoje, całego świata, - gdy zawisł na krzyżu (rzymska forma egzekucji), byśmy mogli uzyskać przebaczenie. Po trzech dniach od swego pogrzebu, Jezus powrócił - cieleśnie- do świata żywych. Wielu naocznych świadków wyruszyło, by opowiedzieć o Nim światu, a także o życiu, które Bóg nam oferuje.

Przezwyciężyć małżeńskie problemy - najpierw zacznij związek z Bogiem

Zyskanie Bożej akceptacji nie zależy od nas. On proponuje nam relację ze sobą jako dar. Do nas należy wybór, czy chcemy uzyskać Jego przebaczenie i wejść z Nim w ten związek. Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.”8 Chce przyjść do naszego życia, lecz ponownie, to czy tego chcemy jest indywidualną decyzją, którą każdy z nas sam musi podjąć. Jeśli decyzja o małżeństwie jest ważna ,to ta jest nawet bardziej znamienna. Czy chcesz wejść w wieczną relację z Bogiem i pozwolić, by wywierał wpływ na twoje życie? Czy chcesz być prowadzony przez Jego mądrość i wspierany przez Jego siłę?

Jeśli tak, możesz zaprosić Go do swojego życia już w tej chwili. Zupełnie tak jak para, która nie staje się małżeństwem, dopóki się do tego publicznie nie zobowiąże przez powiedzenie sobie „tak”, wejście w relację z Bogiem, również jest świadomym aktem woli. Jezus powiedział: „Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto głos mój posłyszy i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.9 Biblia zaś mówi: „Wszystkim tym jednak, którzy Je [Słowo] przyjęli, dało moc, aby stali się dziećmi Bożymi”.10

Czy chciałbyś dowiedzieć się jaką miłość Bóg ma dla ciebie i zaprosić Go do swojego serca? Możesz to wyrazić w taki oto sposób: „Panie Jezu, chcę Twojej obecności w moim życiu. Chcę, abyś mnie prowadził i wybaczył mi wszystkie moje grzechy. Dziękuję, że zapłaciłeś za nie na krzyżu. Proszę Cię teraz, abyś przyszedł do mojego życia. Dziękuję za Twoją obietnicę, że przyjdziesz, jeśli otworzę drzwi. Czynię to właśnie teraz. Dziękuję, że od tej chwili mogę zacząć naprawdę Cię poznawać. Amen.”

Jeśli szczerze się w ten sposób pomodliłeś, zacząłeś swój związek z Bogiem. Jaki wpływ może on mieć na twoje małżeńskie problemy? Możesz mieć małżeństwo wypełnione miłością. Jak wszyscy mężowie i żony, popełnisz wiele błędów i czasem będziesz musiał uczynić ogromny wysiłek, by twoje małżeństwo było udane. Lecz gdy polegasz na Bogu, On da ci siłę i umiejętność uważnego patrzenia, potrzebne, by kochać swojego partnera/partnerkę w bezinteresowny i wyrozumiały sposób i cieszyć się trwałym małżeństwem..

 Właśnie zaprosiłam/zaprosiłem Jezusa do swojego życia (pomocne informacje)...
 Waham się przed podjęciem decyzji i proszę o bardziej szczegółowe wyjaśnienia...
 Mam pytanie...

Dennis Rainer jest dyrektorem „Family Life”, oddziału Campus Crusade for Christ. Jest również autorem programu radiowego „Życie rodzinne dzisiaj”. On i jego żona Barbara mają sześcioro dzieci.

(1) Kendall Hamilton I Pat Wingert, “Do ołtarza” (“Down the Aisle”), Newsweek, 20 lipca 1998, str. 54. (2) John J. DiIulio, Jr., “Morderczy rozwód” ("Deadly Divorce"), National Review, 7 kwietnia 1997. (3) “Pokolenie 2001: Badanie przeprowadzone na pierwszym kończącym studia roczniku nowego millennium” ("Generation 2001: A Survey of the First College Graduating Class of the New Millennium"), przeprowadzone w latach 1997-1998 przez Louis’a Harris’a i Associates for Northwestern Mutual Life Insurance Company, 720 E. Wisconsin Ave., Milwaukee, WI 53202, str. 8, 11. (4) DiIulio, Jr., “Morderczy rozwód” ("Deadly Divorce"). (5) “Pokolenie 2001”, str. 11. (6) Shervert H. Frazier, “Psychotrendy” (Psychotrends) (New York: Simon & Schuster, 1994), str. 106 (7) Iz 59:2 (8) J 14:6 (9) Ap 3:20 (10) J 1:12

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ:  

TOP